Szukajcie najpierw Królestwa Bożego: w jaki sposób odnosi się to do MNIE?

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego: w jaki sposób odnosi się to do MNIE?

Jako zapracowana matka starałam się robić wszystko tak, jak należy, ale dopiero wtedy, gdy naprawdę uchwyciłam się tego wersetu, wszystko stało się dla mnie jasne.

6 min ·

Jestem matką trójki niezwykle ruchliwych dzieci i małego niemowlaka.  

Pewnego dnia stałam przy zlewie w kuchni i zmywałam naczynia, a łzy spływały mi po twarzy. Pomyślałam sobie, że jeżeli ktoś jeszcze raz mi powie, że dzieci są błogosławieństwem, to powiem mu wprost, że się z tym nie zgadzam. Myślałam o tym, że Jezus przyszedł na ziemię, by mnie uwolnić, ale nie czułam się wolna; wszystko było ciężkie i ciemne.

Gdzie była mądrość?

Byłam pewna, że wszystko robię dobrze. Modliłam się co rano, a w ciągu dnia prowadziłam stale rozmowę z Jezusem, prosząc Go o mądrość, by w naszym domu panował pokój i bym była dobrą i szczęśliwą mamą. Próbowałam już wszystkiego! Stosowałam tabele z nagrodami dla dzieci, żeby zachęcić je do dobrego zachowania. Tworzyłam systemy pozwalające na szybsze wykonywanie prac domowych, aby móc spędzać z nimi więcej czasu. To działało przez jakiś czas, ale było trudne do utrzymania, a potem wszystko znowu się rozpadało.

Wstawałam rano z myślą o kolejnym okropnym dniu – strofowanie i upominanie dzieci rano, w południe i wieczorem, piętrzące się brudne naczynia, krzyczące niemowlę i trójka dzieci siejąca spustoszenie. Po prostu nie potrafiłam ogarnąć wszystkiego. Czy Bóg naprawdę chciał, żebym miała brudny dom i nieposłuszne dzieci, które robią, co im się podoba, a w zamian dałby mi pokój? Co to znaczy zrezygnować ze wszystkiego?

Im bardziej prosiłam o mądrość, tym bardziej czułam, że nic nie otrzymuję od Boga. Starałam się zachować spokój i pozytywne nastawienie, prosząc o mądrość, by rozwiązać kłótnie między dziećmi i uspokoić płaczące niemowlę, ale w końcu wszyscy stawaliśmy się nieszczęśliwi, a najbardziej ja.

Od czego naprawdę potrzebowałam się uwolnić

Pewnego wieczoru, po położeniu dzieci do łóżka, usiadłam, by wypić filiżankę kawy. To był kolejny trudny dzień i byłam bliska łez, kiedy najmłodsze dziecko obudziło się z krzykiem. Miałam już tego dosyć! Podeszłam do jego łóżeczka z ciężkim sercem, myśląc, że już nie dam rady dłużej tak żyć! Spojrzałam w górę i poprosiłam Boga, by uwolnił mnie od tego, co mnie wiązało. Czy nie po to Jezus przyszedł na ziemię, by uwolnić mnie od wszystkiego, co jest takie ciężkie? Wtedy mnie olśniło. Powiedziałam Bogu, że nie musi mi dawać mądrości, w jaki sposób mam nauczyć najmłodsze dziecko dobrej rutyny dnia lub jak zdyscyplinować moje pozostałe dzieci. Wszystko, czego pragnę, to być uwolnioną od mojego ciała i wszelkiego niepokoju. Przyszedł mi na myśl pewien werset: „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” (Ew. Mateusza 6, 33)

Na początku nie myślałam zbyt wiele o tym wersecie. Nie szukałam niczego innego w życiu – ziemskich bogactw, czci czy czegokolwiek, co świat mógłby mi zaoferować. Byłam zadowolona z tego, że jestem mamą, która opiekuje się dziećmi w domu. Próbowałam „odsunąć” ten werset na bok, myśląc, że nie ma on znaczenia w okolicznościach, w których jestem, ale utkwił mi w pamięci.

Następnego ranka znowu siedziałam z płaczącym najmłodszym dzieckiem, próbując położyć je do snu, kiedy mój najstarszy syn wbiegł do pokoju z krzykiem, że się skaleczył, a w tym samym czasie córka ciągnęła mnie za włosy, domagając się kolejnej przekąski. Nagle to do mnie dotarło! „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego…” Wyobraziłam sobie Jezusa stojącego przede mną i mogłam zapytać, jaka jest Jego wola dla mnie właśnie w tym momencie. Wtedy tak, jakbym wyraźnie usłyszała Jego głos mówiący: „Moją wolą nie jest uspokojenie tego chaosu. Moją wolą jest, abyś walczyła z niecierpliwością i złymi uczuciami płynącymi z twojego ciała i nie poddawała się uczuciom paniki ani rozpaczy”. 


I tak właśnie uczyniłam. Zaczęłam walczyć z tymi wszystkimi uczuciami, które wychodziły z mojego ciała, a Bóg „dodał” wszystko inne. To było tak, jakby cała sytuacja została rozładowana i rozwiązana, a wszystko się uspokoiło i ucichło. Ciepłe uczucia napłynęły do mojego serca. Szukałam najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości i dlatego On dotrzymał swojej obietnicy i dodał wszystko, z czym nie mogłam sobie poradzić.

Przezwyciężenie źródła problemu

Bożym zamiarem nie jest to, abym po prostu akceptowała chaos wokół siebie i żyła w domu pełnym bałaganu, z nieposłusznymi dziećmi, które nie okazują szacunku. On jest blisko z mądrością oraz pomocą i mocno wierzę w to, że tworzy we mnie coś nowego, objawiając grzech w moim ciele w każdej sytuacji, abym mogła go przezwyciężyć. 

Im bardziej walczę i proszę Boga, by objawił mi moich prawdziwych wrogów w okolicznościach oraz modlę się o głębszą nienawiść do niewdzięczności, szukania czci, niepokoju, złości, niezadowolenia i obwiniania innych, które objawiają się w moim ciele, tym bardziej On zapewnia, że wszystko, co ma być zrobione danego dnia, zostanie zrobione. Pojawia się mądrość, jak postępować z dziećmi, która tworzy pokój i błogosławioną atmosferę.

Zamiast próbować kontrolować i kierować sytuacjami tak, by mi to odpowiadało, nauczyłam się przezwyciężać źródło problemu – grzech w moim ciele. Kiedy nauczyłam się podejmować tę walkę, wtedy wszystko inne również zaczęło się układać!

Ten post dostępny jest w

Wersety Biblijne zaczerpnięte z Biblii Warszawskiej, chyba że zaznaczono inaczej. Copyright © Towarzystwo Biblijne w Polsce 1975. Wszelkie prawa zastrzeżone.